Wyjechaliśmy z moim ówczesnym narzeczonym na wakacje nad nasze polskie morze... pewnego wieczoru zaproponował knajpkę na obiad (na zmianę wybieraliśmy raz ja raz on

... restauracja ta była z pięknym widokiem na morze... usiedliśmy... i po chwili zamówieniu wina wszedł pan grający na skrzypcach i do nas podszedł

a mój luby wyją z kieszeni pierścionek i mi się oświadczył

zaraz po ty jak się zgodziłam wszedł kelner i zamiast wina dostałam kieliszek szampana z gratulacjami
(do tej pory nie wiem kiedy to zaplanował...)